Odyniec
Był niezwykle wysoki i barczysty, tuszy wzrostowi odpowiedniej, ręce miał grube o krótkich palcach, zwijające się w pięści potężne, a na "sadlistym" karku, na którym się skóra w graby wałek zwijała, widziałeś głowę duża., w skroniach ścieśnioną, o oczkach małych, świdrujących, pokrytą włosem krótko strzyżonym, który nad skro-niami sterczał prosto jak szczeć na odyńcu. Gdy oczka zabłysnęły, a na czole, nad osadą nosa grubego; zbiegły się dwa fałdy pionowe, to równocześnie górna warga podnosiła się kurczowo w dwóch miejscach i odsłaniała białe, ostre kły... Istny odyniec.
I nic dziwnego. Salon, to także knieja swojego rodzaju, Znajdziesz W nim napuszone jemiołuszki, olśniewające swem barwnem, jedwabistem pierzem, sarenki płowe, patrzące na świat zdziwionemu oczami, lubieżne wróble, drygające lekko
po lśniących parkietach, znudzono życiom wedrownem żurawio, gromadki plotkarskich szpaków, szczcbiotliwą czeczotke lub krzykliwą czajkę, a gęś ociężała bywa także nierzadką.
Hrabia Zenon był w tej kniei odyńcem. Rozumie się, że nie od razu zajął to wybitne stanowisko. Jako warchlaczek i wycinek trzymał się siada. Już wtedy zdradzał czasem gwałtowne usposobienie, prychał i szarżował, lecz spodziewano sie, że w porze godowej złagodnieją te popędy, wyprycha się gwałtowność; i dzik da się wieść na jedwabnym pasku małżeństwa i konwenansów.
Niestety, inaczej się siało. Hrabia Zenon wyszukał sobie także czarnooką sarenkę, hrabiankę Idalię, ta jednakże nie patrzyła na świat wzrokiem zdziwionym, ale ciekawym i przebiegłym, wolała wiec żartować, jak oddawać: na zawsze swą wolność: gwałtownikowi i wyszła w końcu za młodego trzpiota , a hrabiego osadziła na koszu.
Jako wycinek, wierny swemu temperamentowi, nie zniósł tego hrabia obojętnie. Ryło kilka prowokacyj, kilka pojedynków, lecz w końcu sarenkę uwiózł rywal szczęśliwy a hrabia wrócił do swego odludnego pałacyku wiejskiego i skazał się na samotność.
Ta rozpoczyna się transformacya hr. Zenona na prawdziwego odyńca. Szukając algi w zawiedzionej miłości, a jeszcze bardziej w urażonej ambicyi, rzucił się z całą zaciekłością na gospodarstwo rolne. Dopiero teraz spostrzegł, że system jego gospodarowania jest bardzo zacofany, że trzeba robić melioracye, aby stanąć na wyżynie rocyonalnego rolnictwa.
Rozpoczęło się tedy rycie ziemi na wszystkie boki, zakładano dreny, bito rowy po łąkach, sypano okopy w koło lasów — istne buchtowanie odyńca, który ze złości ryje ziemie na około.